Monastyr Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy w Supraślu

Supraśl na Podlasiu sprawia dziś wrażenie spokojnego miasta otoczonego lasami, ale niemal na każdym kroku przypomina o swojej wielokulturowej historii. Prawosławny monaster, dawny pałac przemysłowców, katolickie i protestanckie świątynie tworzą krajobraz, który bardziej przypomina pogranicze dawnych światów niż niewielkie współczesne miasteczko. Największe zaskoczenie czeka jednak dopiero po przekroczeniu bramy miescowego monasteru.

W tradycji prawosławnej ławra to jeden z najważniejszych typów monasterów – rozległy kompleks religijny skupiony wokół głównej cerkwi, zbudowany nie tylko jako miejsce modlitwy, ale także codziennego życia całej wspólnoty.

Monastyr Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy w Supraślu jest właśnie takim miejscem. To duży kompleks, którego centrum stanowi dość niepozorna z zewnątrz świątynia.

Choć monaster nadal pełni funkcję czynnego ośrodka religijnego, jego tylna część wokół głównej cerkwi została w dużej mierze przeznaczona na cele kulturalne i edukacyjne. Działają tu niewielki hotel, muzeum ikon oraz niezwykle ciekawe Muzeum Papiernictwa i Drukarstwa. To ostatnie zajmuje dwie sale w tylnej części kompleksu i wyposażone jest w kompletny zestaw dawnych maszyn do produkcji papieru oraz druku. Co ważne, urządzenia są nadal sprawne. Podczas zwiedzania można zobaczyć cały proces – od przygotowania masy papierniczej aż po druk i zszywanie książki – prezentowany i objaśniany przez przewodnika. Jeszcze jakiś czas temu Supraśl był ważnym ośrodkiem przemysłowym, rozwijającym się między innymi dzięki działalności monasteru. Funkcjonowały tu papiernie oraz drukarnia założona pod koniec XVII wieku. Przez ponad sto lat działalności wydano około 350 tytułów w różnych językach, między innymi po rusku, polsku i łacinie.

Do monasteru Zwiastowania w Supraślu przyjechaliśmy po raz pierwszy w sobotni wieczór. Trwało właśnie nabożeństwo, więc nie było możliwości zwiedzenia głównej cerkwi. Miała zostać otwarta dla odwiedzających dopiero w niedzielę w południe. Gdy następnego dnia przyjechaliśmy kilka minut przed południem, okolice monasteru były już pełne samochodów i autokarów. W pobliżu stało też kilka autokarów, więc początkowo byłam przekonana, że nie uda nam się dostać do pierwszej grupy zwiedzających. Kiedy jednak podeszliśmy pod bramę monasteru, okazało się, że chętnych do wejścia jest zaskakująco niewielu. Dopiero kilka godzin później, podczas wizyty w muzeum papiernictwa i drukarstwa, zorientowałam się, skąd brały się te tłumy. Byli to głównie rodzice z dziećmi uczestniczącymi w turnieju szachowym organizowanym w centrum kultury mieszczącym się w tylnej części kompleksu. Dopiero później zrozumiałam, dlaczego wnętrza monasteru pozostawały niemal puste. Jego pełna renowacja zakończyła się zaledwie dwa lata wcześniej i wiele osób po prostu nie zdawało sobie jeszcze sprawy z tego, jak niezwykłe są dziś jego wnętrza. Patrząc na dzisiejsze wnętrza cerkwi, trudno od razu dostrzec, jak burzliwą historię ma za sobą cały kompleks.

Dzisiejsze wnętrza monasteru są efektem wieloletniej rekonstrukcji prowadzonej po zniszczeniach II wojny światowej. Świątynia została niemal całkowicie zniszczona podczas II wojny światowej, a późniejsze losy obiektu również nie sprzyjały jego odbudowie. Pełna rekonstrukcja cerkwi oraz historycznych fresków rozpoczęła się dopiero w latach 80. XX wieku. Prace wyraźnie przyspieszyły po 1996 roku, kiedy prawa własności do monasteru i jego świątyń zostały zwrócone Polskiemu Autokefalicznemu Kościołowi Prawosławnemu. Odrestaurowaną cerkiew konsekrowano dopiero w 2021 roku. Freski odtworzono z ogromną starannością i dbałością o detale, dzięki czemu wnętrze sprawia dziś wrażenie prawdziwego dzieła sztuki.

Pierwszą drewnianą cerkiew św. Jana Ewangelisty, nazywaną dziś cerkwią zimową, oraz drugą – większą cerkiew Zwiastowania – wzniesiono na początku XVI wieku.

Przez kolejne stulecia monaster zgromadził ogromny majątek obejmujący lasy, pola, wsie i zakłady produkcyjne, w których produkowano między innymi mąkę, piwo i inne towary. Wokół klasztoru rozwijało się również rolnictwo, rybołówstwo oparte na własnych stawach oraz różnego rodzaju działalność przemysłowa. Z czasem powstały tu młyn, browar, piekarnia, cegielnia, tartak, warsztat garncarski, papiernia, fabryka dachówek, a także warsztaty produkujące płótno i tkaniny. Tak duże zaplecze gospodarcze zapewniało monasterowi środki pozwalające na bogate dekorowanie świątyń freskami. Dzisiejsze malowidła są wiernie odtworzoną rekonstrukcją tamtych dawnych dekoracji.

Monaster posiadał również imponującą bibliotekę z rękopisami oraz księgami przekazywanymi przez okoliczną szlachtę. Część zbiorów powstawała na miejscu – w klasztornym skryptorium przepisywano i tworzono kolejne księgi, które przez stulecia budowały znaczenie Supraśla jako ważnego ośrodka religijnego i kulturalnego regionu.

Pod koniec XVI i na początku XVII wieku podjęto próbę podporządkowania części Kościoła prawosławnego Kościołowi katolickiemu. Bogaty monaster w Supraślu był oczywistym celem tych działań. W rezultacie w XVII wieku monaster Zwiastowania wraz z jego świątyniami przeszedł pod zarząd unickiego zakonu bazylianów obrządku greckokatolickiego. Wtedy też przemalowano XVI-wieczne freski pokrywające wnętrza cerkwi. Monaster utracił część swojego wcześniejszego znaczenia religijnego, ale nadal rozwijał działalność gospodarczą i pozostawał bardzo zamożnym ośrodkiem. To właśnie w tym okresie szczególnie rozwinęła się klasztorna drukarnia, która na stałe wpisała Supraśl w historię dawnego drukarstwa regionu.

Po tym, jak Supraśl znalazł się w XIX wieku pod panowaniem rosyjskim, monaster przejęła Rosyjska Cerkiew Prawosławna. W połowie XIX wieku znaczna część zabudowań klasztornych oraz związanej z nimi działalności przemysłowej trafiła w ręce bogatego przemysłowca z Łodzi – Fryderyka Wilhelma Zacherta. Aby uniknąć rosyjskich ceł, przeniósł on swoje zakłady włókiennicze z Łodzi do Supraśla. Kupił lub wydzierżawił od państwa ponad dwieście budynków należących wcześniej do monasteru. Choć w ogromnym stopniu przyczynił się do gospodarczego rozwoju miasta, pozostawał w konflikcie z prawosławnymi mnichami. Wraz z rozwojem przemysłu tekstylnego do Supraśla zaczęły napływać tysiące katolików i protestantów, przez co dawna dominująca pozycja społeczności prawosławnej stopniowo słabła.

Po wielu latach stopniowego upadku pojawili się jednak ludzie, którzy zaczęli walczyć o odrodzenie monasteru oraz prowadzonego w nim życia religijnego i społecznego. Prawosławni mnisi próbowali przywrócić dawne freski, ale ich plany przerwała wojna. Podczas I wojny światowej musieli uciekać do Rosji. Niestety zabrali ze sobą cudowną ikonę Matki Bożej Supraskiej, która ostatecznie zaginęła na terenie Rosji. Obraz widoczny dziś w monasterze jest jedynie jej kopią. Wywieziono również księgi oraz inne cenne przedmioty przechowywane przez stulecia w klasztorze. Później nadeszły trudne lata polskiego nacjonalizmu, często wrogiego wszystkiemu, co kojarzono z Rosją i prawosławiem, następnie II wojna światowa, podczas której pod jej koniec główna cerkiew została całkowicie zniszczona, a później jeszcze długie dekady komunizmu trwające aż do końca lat 80. XX wieku.

Zwiedzanie głównej cerkwi odbywa się wyłącznie z przewodnikiem, którym jest jeden z miejscowych mnichów. Oficjalnie fotografowanie wnętrz nie jest dozwolone. W praktyce jednak, jeśli robi się zdjęcia dyskretnie, bez przeszkadzania innym i zakłócania ciszy panującej w świątyni, nikt nie robi problemu. Pod sam koniec zwiedzania, kiedy większość osób już wyszła, mnich oprowadzający nas po monasterze sam pozwolił nam sfotografować puste wnętrze cerkwi. Później, gdy zapytaliśmy jeszcze o możliwość zobaczenia cerkwi zimowej, otworzył ją dla nas i zgodził się na krótką sesję zdjęciową. Cerkiew zimowa, czyli starsza – również odrestaurowana – cerkiew św. Jana Ewangelisty, znajduje się w lewym skrzydle zabudowań monasteru. To właśnie tam odprawiano nabożeństwa zimą, ponieważ ogrzanie dużej świątyni podczas silnych mrozów było praktycznie niemożliwe. Poniżej znajdują się zdjęcia wykonane podczas ponad godzinnego zwiedzania kompleksu.

Cerkwie prawosławne są urządzone zupełnie inaczej niż kościoły katolickie czy ewangelickie, do których przywykliśmy w większości Europy Zachodniej i Środkowej. Ponieważ była to moja pierwsza wizyta w prawosławnej świątyni oglądanej na miejscu, trudno mi ocenić, na ile wystrój supraskiego monasteru wykracza poza standard. Wszystko wskazuje jednak na to, że jest to jeden z najpiękniejszych obiektów tego typu w Polsce. Po wejściu do środka przez chwilę trudno zdecydować, gdzie patrzeć najpierw. Wzrok automatycznie ucieka ku sklepieniom, freskom i kolejnym warstwom kolorów pojawiających się na każdej ścianie. Malowidła pokrywają praktycznie każdą powierzchnię ścian i sklepień. Złocenia pojawiają się niemal wszędzie, ale mimo ich ilości wnętrze nie sprawia ciężkiego ani przytłaczającego wrażenia. Nie wiadomo, na czym zatrzymać wzrok najpierw i które detale oglądać w pierwszej kolejności. Żeby spokojnie obejrzeć wszystkie freski, ornamenty i detale, trzeba by spędzić w tej cerkwi dobrych kilka godzin. Godzina przeznaczona na zwiedzanie mija zdecydowanie za szybko.

Po wyjściu z monasteru trudno było od razu wrócić do spokojnego rytmu Supraśla. Jeszcze przez dłuższą chwilę w pamięci pozostawały intensywne kolory fresków, złocenia i ogrom detali pokrywających praktycznie całe wnętrze cerkwi. Z zewnątrz monaster wydaje się stosunkowo surowy i niepozorny, ale właśnie dzięki temu moment wejścia do środka robi tak duże wrażenie. To jedno z tych miejsc, których nie da się dobrze opisać jednym zdjęciem ani krótką wizytą.



Monastyr Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy w Supraślu